W ciągu dwóch dni w Polsce doszło do trzech poważnych wypadków z udziałem pociągu i auta. W dniu 14 lipca pod pociąg pospieszny "Merkury" relacji Szczecin Główny- Katowice za posterunkiem odstępowym-wyjazdowym ze stacji Szamotuły na przejazd kolejowy wjechał Ford Escort. Kierowca zginął na miejscu. Wczoraj niedaleko tego miejsca wjechała wprost pod pociąg TLK "Gałczyński" Szczecin-Lublin kobieta z dzieckiem. Maszynista nawet nie zdążył uruchomić hamowania nagłego, auto spłonęło na miejscu, a lokomotywa prowadząca pociąg EU07-088 została dość uszkodzona. Jest to przejazd kategorii D czyli bez sygnalizacji, co prawda, ale wiem jak on wygląda i nie da się nie zauważyć jadącego pociągu, wystarczy się zatrzymać i rozejrzeć. No i wczoraj też wprost pod pociąg osobowy niedaleko Wielunia wjechał samochód. 3 osoby zginęły na miejscu. Jak widzę co ludzie wyprawiają na przejazdach kolejowych to aż strach. Niektóre przejazdy gdzie jest stop, a jeździ tam coś raz na ruski rok, jak to się mówi ludzie wyprzedzają i wogóle, a gdyby tak akurat coś jechało wtedy ?? W internecie jest pełno filmików z monitoringu przejazdów kolejowych, gdzie ludzie przejeżdżają obok rogatek, wyłamują je itp. Bezmyślność ludzka nie zna granic, a potem w radiu mówią, że to wina PKL (Polskich Kolei Liniowych) bo oszczędzają na dróżnikach, znakach itd... Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że jak byłem na nastawni to była już utwierdzona droga przebiegu dla pociągu rogatki opuszczone, pociąg stał może ze 100 metrów przed drogą czekając na sygnał zezwalający, dobrze że go nie miał bo jakiś matoł sobie zrobił slalom, gdyby ten pociąg towarowy jechał (ok 3k ton) to by go do worka tylko zbierali.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5458416,Auto_wjechalo_pod_pociag__Zginela_matka_i_dziecko.html